Karol Jewuła

obrona pracy: sierpień 2010, promotor: prof. Joachim Szulc

Geolog to nie tylko wykształcenie czy zawód. To styl życia.

Pamiętam bardzo dobrze, kiedy tuż przed maturą jedna z moich nauczycielek zapytała, co zamierzam studiować. Odpowiedziałem, że geologię. „Geologię? Przecież to taka łatwiejsza geografia, kogo tam obchodzą kamyki?”

Jakież to może być zdziwienie, kiedy okaże się, że te „kamyki” mogą być przedmiotem zainteresowania wielu firm.

Swoją przygodę zacząłem w 2005 roku, kiedy to rozpocząłem studia w Instytucie Nauk Geologicznych Uniwersytetu Jagiellońskiego. Przez pięć wspaniałych lat mojego życia, studiowałem owe kamyki i zrozumiałem, że nie jest to „jakaś prostsza geografia”. Raczej, bardzo interesująca, czasami wymagająca dziedzina nauki dotycząca naszej planety. Pięć lat studiów to był też czas zawierania przyjaźni, które trwają do dziś. Musicie uwierzyć, że wspólne praktyki terenowe scalają ludzi na lata (czasem nawet węzłem małżeńskim).  

Na studiach wybrałem specjalizację stratygraficzno-sedymentologiczną. Dlaczego tą? Geologia, jest trochę jak nauka historyczna. Wraca się w daleką przeszłość i odkrywa, że w miejscu, gdzie teraz może stać niepozorny budynek, kiedyś było ciepłe tropikalne morze, które tętniło życiem.

Myślenie abstrakcyjne, historyczne i przyrodnicze to chleb powszedni studiów geologicznych. Nie jest to nauka ścisła, zawsze jest pole do dyskusji i do tworzenia, czasem bardzo kontrowersyjnych hipotez.


Taka wiedza i umiejętności są pożądane w przemyśle naftowym. Zaraz po studiach otrzymałem pracę w jednej z największych firm serwisowych w przemyśle naftowym – Halliburtonie. Na początku była to niewdzięczna robota. Zacząłem jako mudlogger. W zakres moich obowiązków wchodziło monitorowanie procesów wiercenia oraz opisywanie prób geologicznych dla potrzeb operatorów. Pracowałem głównie na Morzu Północnym, choć z epizodami pracy we Francji oraz w Polsce.

Po dwóch latach pracy, nauczyłem się dość sporo o procesach wiertniczych. Właściwie częściej nazywano nas inżynierami niż geologami (nie trzeba mieć tytułu inżyniera, żeby pracować jako inżynier. Inżynieria to praktyka).

Po jakimś czasie dostałem propozycję pracy w firmie konsultingowej – Chemostrat, gdzie pracowałem jako geolog – stratygraf. Byłem odpowiedzialny za tworzenie regionalnych modeli geologicznych na podstawie danych geochemicznych. Moje projekty były z wielu miejsc na świecie, choć większość z Bliskiego Wschodu oraz Europy. Pracując tamże, zainteresowałem się petrofizyką, czyli m.in. określaniem właściwości skał na podstawie danych geofizyki otworowej. Ta wiedza przydała mi się w moim kolejnym miejscu pracy – IKONie, gdzie pracuję do dziś.

Obecnie pracuję jako specjalista ds. ciśnień złożowych. Moim zadaniem jest określenie ciśnienia złoża oraz szczelinowatości w czasie rzeczywistym (podczas wiercenia). Wraz z moim kolegą ze studiów (tak się jakoś szczęśliwie złożyło) mieliśmy okazje wykonywać projekty ze wszystkich kontynentów.

Studia geologiczne zaszczepiły we mnie także pasję do podróżowania. Razem z moją żoną (która też jest geologiem po ING UJ i pracuje w zawodzie) staramy się zwiedzać świat, ze szczególnym uwzględnieniem cudów przyrody. Moja pasja do podróży zaczęła się w Kole Naukowym Geologów UJ. Razem z przyjaciółmi zwiedziliśmy kilka wspaniałych zakątków świata.

Gdybym miał jeszcze raz wybrać studia? Wybrałbym geologię w ING UJ!

 

- Karol Jewuła