Arkadiusz Derkowski

Od dzieciństwa chciałem być geologiem, ale nie wiedziałem, który ośrodek uniwersytecki wybrać na studia. Po licealnych doświadczniach na skałkach i w jaskiniach, na konferencji speleologicznej w roku 1994 spotkałem Michała Gradzińskiego (obecnego prodziekana) i zespół młodych (wówczas) geologów z Krakowa. Po chwili rozmowy, już wiedziałem gdzie trafie - na UJ.

W kolejnym roku rozpocząłem studia w ING UJ, jako jeden z ok. 20 osób przyjętych na pierwszy rok. Małe grupy wykładowe i ćwiczeniowe sprzyjały nauce, dyskusjom, interdyscyplinarnemu rozwojowi. Dzięki temu, już na pierwszych latach naturalnie realizował się personalny kontakt mistrz-uczeń, tak ważny w procesie kształcenia uniwersyteckiego.

Większość zajęć była dla mnie interesująca, a - dzięki świetnej kadrze - nawet pozornie nudne przedmioty potrafiły być porywające. Niewiele pamiętam zajęć typu "zdać i zapomnieć"; prawie wszystkie wnosiły coś nowego i ciekawego. Obfitość praktyk terenowych, juz od pierwszego roku, dała możliwośc weryfikacji książkowej wiedzy i świetnie integrowała studentów.

Studia geologiczne w ING UJ tak mi się spodobały, że przeszedłem tam wszystkie stopnie studiów, uzyskując doktorat w 2003 roku. Z uzyskanym dobrym wyształceniem, kariera zawodowa stała otworem: kontrakty (postdoc) w University of California i University of Alberta, następnie centrum technologiczne kompanii naftowej Chevron w Houston, a - po 6 latach - powrót do Polski. Mam za sobą prace terenowe w Death Valley i w środkowej Kanadzie, na Ukrainie i w Rosji, niezliczone konferencje i pobyty w różnych ośrodkach akademickich na świecie. Dziś, prowadząc swój zespół i laboratorium w bratnim dla ING UJ instytucie Polskiej Akademii Nauk, zawsze chętnym okiem spoglądam na studentów i absolwentów ING UJ jako kandydatów na moich doktorantów lub asystentów. Nie robię tego z sentymentu, ale z doświadczenia: ING UJ to znak firmowy dobrego wykształcenia geologa w Polsce.